sobota, 22 listopada 2014

Róże Bourjois vs. Inglot

Cześć!

W związku z tym, że do 19 listopada mieliśmy w Rossmanie  promocję -50% na całą kolorówkę ( Do każdego zakupionego kosmetyku do makijażu, drugi gratis), nie mogłam sobie odmówić mini zakupów. Do końca roku szykują nam się kolejne promocje w Rossmanie, Hebe i Naturze! Jak zwykle biegnę w takich przypadkach do szafy BOURJOIS, bo wyjątkowo upodobałam sobie tę drogeryjna markę. BOURJOIS  jak na produkty łatwo dostępne i powiedzmy ze " średniej półki" nie jest bynajmniej  marką średnią jakościowo, a wręcz porównałabym ją z selektywnymi markami takimi jak Chanel. Ceny również nie należą do najniższych, ale przynajmniej możemy być pewni, że kupujemy coś co kupić warto, bo w 90% są to kultowe produkty.




Z całą pewnością do takich można zaliczyć róże, których posiadanie jest wielką satysfakcją milionów kobiet na całym świecie. Produkty te kochamy nie tylko za jakość i wydajność ( bo kiedy masz kilka kolorów, nie sposób ich zużyć) ale i za wyjątkowo piękne i uniwersalne kolory.


O ile mówi się, że nie każdy kolor jest odpowiedni dla każdego typu karnacji, o tyle róże BOURJOIS  pod tym względem łamią tę zasadę. Kolorystyka tych produktów jest tak przemyślana, że z powodzeniem kupując losowo wybrany róż możemy być w 80% pewne, że będziemy zadowolone, oczywiście jeżeli umiejętnie będziemy ten produkt nakładać (10%) i dobierzemy ten odcień do kolorystki całego makijażu (10%), co w kwestii różu jest sprawą kluczową. Jeżeli zastosujemy te dwie zasady, naprawdę możemy poruszać się od pastelowych róży do czekoladowych brązów, ciepłych i chłodnych odcieni niezależnie od typu karnacji. Warunek-dobierz tonację ust i makijażu oka do wybranego różu.  I ostatnia sprawa" " mniej znaczy więcej". Jeżeli będziecie pamiętać o tych kilku rzeczach-biegnijcie do szafy i "zalosujcie" coś dla siebie lub też wzbierzcie ten kolor, który po prostu najbardziej Wam się podoba. A jeżeli nie jesteście zwolennikami nieprzemyślanych zakupów, po prostu  wybierzcie dwa skrajne kolory lub dwa, które się Wam podobają, przyłóżcie pudełeczko do policzka i przejrzyjcie się w lustrze. W ten sposób sprawdzicie czy będziecie się dobrze czuć w danej tonacji. W przypadku BOURJOIS, kolor opakowań naprawdę jest bardzo zbliżony do koloru różu, a po roztarciu kolor na policzkach będzie zdecydowanie delikatniejszy.
Dobrze, tyle w kwestii wstępu, a teraz przejdźmy do rzeczy. 

Od wielu już miesięcy posiadam kilka ocieni róży BOURJOIS, bo uważam, że to jedne z najlepszych róży na rynku ( podobno produkowane w tej samej fabryce co róże Chanel), uniwersalne i nie zawierające parabenów czyli bardziej przyjazne dla naszej skóry. Jak wiecie z mojego poprzedniego posta nie lubię efektu totalnego matu na twarzy dlatego wybrałam te rozświetlające ze złotymi drobinkami, ale dziś nie mogąc się oprzeć tym uroczym, pachnącym pudełeczkom, kupiłam kolejne dwa róże, tym razem matowe.

Tym razem postawiłam na dwa skrajne pastelowe odcienie:
  • Ciepły : HEALTHY MIX NR 41






  • Chłodny: ROSE POMPON NR 37
 



Długo zastanawiałam się nad zakupem obydwu, ale wiem, że nie będę zawiedziona. Struktura tych róży jest wyjątkowo aksamitna i z pewnością nie będzie sprawiać wrażenie pudrowej. Co więcej, myślę, że obydwa kolory będzie można dodatkowo wykorzystać w roli cieni do powiek.
Poniżej zdjęcie obydwu kolorów w zestawieniu ze sobą.



Ciekawym rozwiązaniem są również róże INGLOT


.
Jeżeli o nie chodzi muszę przyznać, że zakupiłam je tylko dlatego aby mieć szybszy dostęp do wszystkich kolorów podczas sesji zdjęciowych ( paleta Freedom System) i ze względu na szybsze nabieranie ich na pędzel. Niestety róże te są dość grubo zmielone, bardzo pylą i należy się umiejętnie z nimi obchodzić, bo potrafią uczynić spustoszenie w postaci placka od niefortunnie mocno przyłożonego pędzla. W dodatku najlepiej je nakładać pędzlami syntetycznymi z wyjątkowo delikatnego włosia. Mój ulubiony naturalny HAKURO H21 niestety nabiera tego produktu 2 razy za dużo, dlatego pracując z różami INGLOT używam ściętego pędzla DONEGAL z Natury, który już kilka razy miałam wyrzucić, bo wydawało mi się, że w ogóle nie nabiera produktu, jednak z INGLOTEM zagrał idealnie! Wniosek: Nidy nie wyrzucajcie swoich " pierwszych " pędzli, bo okazać się mogą wybawieniem!
Wracając do BOURJOIS- używam ich róży w zasadzie do użytku prywatnego, bo to " moje cacuszka":P ponad to kiedy śpieszymy się podczas pracy, kilkukrotne nabieranie ( tym razem pędzlem z naturalnego włosia) różu z opakowania jest naprawdę pracochłonne, a przecież zależy nam też na czasie. Poniżej zestawienie kolorystyczne róży BOURJOIS i INGLOT.



Na zdjęciu od lewej
Bourjois vs. Inglot:

Rose Pompon vs .98
Rose D'or vs. 72
Lilas D'or vs. 82
Healthy mix vs. 84




Na zdjęciu od góry
Bourjois vs Inglot:

Rose Pompon vs .98
Rose D'or vs. 72
Lilas D'or vs. 82
Healthy mix vs. 84


Wracając jednak do Bourjois chciałabym zaprezentować Wam kilka moich ulubionych odcieni.

Pierwszym różemy z BOURJOIS jaki kupiłam jest niestety już wycofany z produkcji
  • LUNE D'OR NR 35
 


Wspaniały jaśniutki brzoskwiniowo-łososiowy odcień ze złotymi drobinkami, który idealnie sprawdzi się w roli rozświetlacza dla ciemniejszych karnacji oraz jako " róż idealny" dla bladolicych.  Nie ukrywam, że jestem bardzo zawiedziona niedostępnością tego koloru, bo jest to mój ulubiony róż z BOURJOIS. Dlatego jeżeli jesteście w stanie jeszcze go gdzieś kupić, koniecznie dajcie mi znać! i bierzcie w ciemno!

 




Drugim w kolejności jeżeli chodzi o ulubione kolory z tych, które posiadam jest:
  • LILAS D'OR NR 33
 


Chłodny róż z nutą fioletu ze złotymi drobinkami (golden lilac) Kolor dość ciemny, ale dodający makijażowi elegancji. Idelny na jesień i dla chłodniejszych typów urody, ale tak jak wspomniałam wcześniej, zaaplikowany w poprawny sposób przy dobrze dobranej kolorystyce zagra nawet z paniami w typie " jesieni".




  • ROSE D'OR NR 34

 

Jeden z najbardziej osławionych kolorów ze względu na swoje uderzające podobieństwo to różu ORGASM z firmy NARS, ale nie tylko dla tego. Kolor jest po prostu niesamowicie uniwersalny i nada świeżości każdej cerze. Jedyne na co trzeba zwrócić uwagę to delikatna jego aplikacja, bo kolor jest bardzo różowy i nawet złote drobinki nie gaszą tego odcienia. Pięknie mieni się na policzkach i możemy za jego pomocą uzyskać całą gamę efektów od dziecięcego rumieńca, przez dziewczęcy wręcz dziewiczy aż po wieczorowy promienny i elegancki look.



Poniżej porównanie: od lewej Lilas D'or i Rose D'or



  • SANTAL NR 92
 


Kolor drzewa sandałowego, który w zasadzie nie jest różem, ale nie jest również bronzerem ze względu na obecność delikatnych czerwonawych tonów. Wydawało mi się, że będzie bardzo ciemny i nie nadający się do użycia w charakterze różu, niestety lub raczej "stety" nic bardziej mylnego! Santal jest moim "różem na szybko" Kiedy bardzo się śpieszę używam tego koloru nakładając go w miejscu różu, ale dzięki jego brązującemu charakterowi nie muszę nakładać już bronzera dzięki czemu jakieś kilkadziesiąt sekund do przodu ;). Dodatkowo odcień ten idealnie nadaje się do makijażu dziennego, szczególnie  kolorach nude lub po prostu do orzechowych oczu ;)

Poniżej zestawienie wszystkich kolorów:








Jeżeli również lubicie róże BOURJOIS koniecznie napiszcie mi, które kolory są Waszymi ulubionymi. Jestem również ciekawa Waszych opinii na temat odcieni HEALTHY MIX i ROSE POMPON! Tym czasem zabieram się do ich testowania!

Jeżeli informacje zawarte w tym poście były dla Was pomocne, zachęcam do subskrypcji mojego bloga.
Do następnego!
Nutella

PS. Żadne ze zdjęć nie jest retuszowane i poddane obróbce. 


4 komentarze:

  1. Posiadam kolorek 85 Sienne, jest dla mnie idealny! :)
    Na promocji w rossmanie chciałam skusić się na inny kolor chociażby 74,
    ale jakoś nie mam odwagi postawić na inny kolor, bo 85 jestem pewna po za tym
    mam go od 3 lat i jest niesamowicie wydajny!

    OdpowiedzUsuń
  2. 74 Rose Ambre to wpsaniały kolor! Pomimo ciepłej tonacji bardzo uniwersalny. Też się nad nim zastanawiałam. Wszystkie kolory Bourjois są udane. Każdy znajdzie coś znajdzie dla siebie :) Nie bój się eksperymentować, róże Bourjois nie zrobią Ci krzywdy. Fajnym, uniwersalnym kolorem jest Rose de Japspe,a ultra nieinwazyjnym odcieniem -Rose Pompon-opisany w poście. Dzięki za odwiedziny! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja bym się nie mogła zdecydować , który wybrać z tych Bourjois, ale fajnie, że je opisałaś. Ja sama używam różu Butterfly, mało znany, ale moim zdaniem rewelacyjny(ja polecam odcień romantico)

    OdpowiedzUsuń
  4. Używanie tych róży jest dla mnie tak niewygodne, że nigdy już po nie nie sięgnę. 3 leżą w kosmetyczce i chyba je komuś przekażę, bo aż żal kasy. Zero komfortu w nakładaniu przez małą, twardą i wypukłą powierzchnię (jaki pędzel do tego się nada! :/), a i stopień blendowania nikły. Kolory z drobinkami zdzierają podkład.Największe rozczarowanie kosmetyczne ever.

    OdpowiedzUsuń