piątek, 1 maja 2015

HIT czy KIT? - # Bourjois Twist Up The Volume

Tusz do rzęs to podstawa  makijażowej egzystencji a dobry tusz to więcej niż tabliczka czekolady i czerwona szminka. Poprawia nastrój, dodaje pewności siebie i otwiera na świat zwierciadło duszy :)
To w co warto zainwestować kompletując swój kufer to przede wszystkim dobry tusz . Efekt jaki dają pięknie podkreślone rzęsy jest więcej wart niż najlepiej wycieniowana powieka. Piękne rzęsy są wizytówką kobiety- uwydatniają spojrzenie, nadają wyrazu, głębi i niejednokrotnie są nasza tajną bronią.
Dobra inwestycja wymaga najpierw licznych testów i nawet jeżeli znajdziemy swój ideał zawsze warto poeksperymentować. Zakochana w produktach Bourjois postanowiłam postawić na ich głośny w ostatnim czasie produkt jakim jest Bourjois Twist-up the Volume Mascara. Innowacyjna szczoteczka, super głęboka czerń i dobre opinie.  Czy warto go wypróbować i jakie daje efekty?

Bourjois Twist-up the Volume Mascara.


źródło: http://www.bourjois.pl/katalog/makijaz/oczy/maskary/maskara_twist_up_the_volume

 To jeden z najbardziej popularnych tuszy do rzęs od Bourjois. Występuje w trzech wariantach:
  • klasycznym
  • wodoodpornym
  • ultra black

od lewej: klasyczna/ wodoodporna/ ultra black




 Korzystając z okazji promocji w jednej z drogerii postanowiłam skusić się tusz o którym słyszałam bardzo wiele dobrego. To co mnie przekonało przede wszystkim to sylikonowa szczoteczka, która zawsze daje efekt dobrze rozdzielonych, wyczesanych rzęs.


 Mascara Bourjois zachęca innowacyjnym rozwiązaniem jakim jest dwustopniowa szczoteczka. Na główce tuszu znajduje się białe pokrętło, które ją  rozwija . Mechanizm ten ma sprawić, że maskara  stanie się uniwersalnym kosmetykiem dla osób pragnących zarówno wydłużyć jak i pogrubić rzęsy. Jak jest w rzeczywistości?

TWIST 1
Po odkręceniu tuszu wyciągamy szczoteczkę w pozycji 1, która prezentuje ją w pełnej okazałości. Dość długa i cienka sylikonowa główka z rzadkimi jak na tego typu konstrukcję pręcikami. Producent zapewnia, że szczoteczka pozostawiona w tej pozycji służy do wydłużania rzęs i zapewni równomierne rozprowadzenie tuszu.

TWIST 2
Po przekręceniu pokrętła szczoteczka zwija się spiralnie automatycznie skracając. W tej pozycji mamy możliwość uzyskać większą objętość naszych rzęs.


pozycja 1 vs. pozycja 2


Jak się to ma do rzeczywistości?

Otóż pierwsze wrażenie jet takie, że otrzymujemy tusz o bardzo rzadkiej i wyjątkowo wilgotnej konsystencji, który z powodu braku zwężonego wylotu tubki,  zbierającego nadmiar tuszu ze szczoteczki zanim ją w pełni z niej wyciągniemy, nakłada się wyjątkowo niekomfortowo. Skleja rzęsy, które długo pozostają mokre i odciskają się na górnych powiekach tworząc nieefektowne ślady trudne do zmycia po ich zaschnięciu.

Wilgotne rzęsy bardzo trudno jest podkręcić ponieważ szybko opadają tak samo jak wilgotne włosy. Przekręcając pokrętło w pozycję drugą w celu zapanowania nad tym bałaganem tworzymy jeszcze gorszy efekt, bardziej sklejonych, bardziej mokrych rzęs, a nadmiar tuszu wygląda na tyle źle, że trzeba go zbierać chusteczką.

Takie było moje pierwsze wrażenie po użyciu osławionego Twist Up The Volume.

Używanie tej maskary wymaga dużej cierpliwości i wprawy. Trzeba nauczyć się pracować z tym produktem żeby w ogóle go zużyć, a to to już bardzo duży zarzut. W końcu dwu pozycyjna kosmiczna szczoteczka miała z racji swej budowy "sama robić" efekt wow i ułatwić nam życie. Tym czasem nie dość , że musimy się namachać żeby rzęsy " wyciągnąć" to jeszcze musimy uważać żeby się nie pobrudzić i nie nałożyć produktu zbyt dużo.
Basta!
Odłożyłam tusz na miesiąc do szuflady i dopiero po tym czasie zaczął spisywać się o wiele lepiej.
Kiedy konsystencja nieco przyschła dało się z tego tuszu wyciągnąć znacznie więcej. Szczoteczka przestała sklejać, ale jej za krótkie pręciki nie podkręcały wystarczająco  moich rzęs, dlatego zaczęłam stosować szczoteczkę w pozycji 2.  Szczoteczka w tej pozycji jest bardziej poręczna ze względu na dużo mniejsze gabaryty, dzięki czemu bardziej precyzyjnie można nią było manewrować. Po 3 miesiącach stosowania "ułożyłam się" do tej formuły i nauczyłam się ją stosować, ale maskara właśnie wyschła na wiór. Nieznośne prawda?

Cena: 45 zł ( 8ml )

Jak mogę podsumować ten niebywały wynalazek...

Produkt nie jest zły, ale za 45 zł w cenie regularnej jest skandalicznie "user unfriendly". Pierwsze stracie z tym produktem doprowadza do łez, które po zaschnięciu produktu na rzęsach nie powodują "efektu pandy"-czyli jednak trwały i wodooporny. Nie kruszy się i w połowie jego żywotności przestaje sklejać rzęsy. Ma bardzo dobrą czerń, więc wersja Ultra Black jest najprawdopodobniej kolejnym chwytem marketingowym. Dla osób o prosto rosnących rzęsach będzie mokrym koszmarem, z którego  nie wybudzą się nawet   korzystając z uschniętej wersji tuszu. Boję się pomyśleć jaki efekt podkręcenia daje więc wodoodporna wersja świeżo po otwarciu...
Tak... Zawiodłam się i całe szczęście, że kupiłam go w promocyjnej cenie. Po tej przygodzie nie mam ochoty na kolejne testy tuszy z szafy Bourjois chyba, że mnie przekonacie :)

Reasumując:

Plusy:

-trwały
-wodooporny
-nie rozmazuje się i nie kruszy
-głęboka czerń
-bardzo wydajny

Minusy:

-cena
-mokra konsystencja
-trudna aplikacja wymagająca przyzwyczajenia


To tyle na temat Bourjois Twist Up the Volume Mascara. Jeżeli używaliście tego produktu koniecznie napiszcie jakie są Wasze odczucia.

Jeżeli jesteś tu pierwszy raz będzie mi  miło jeżeli dołączysz do obserwatorów i zapoznasz się z moimi pracami na Facebooku i Instagramie.

Zachęcam do dyskusji i częstszych odwiedzin :)

Dzięki za poświęcony czas!

Do następnego!

Nutella



7 komentarzy:

  1. Nie używałam nigdy tuszu tej firmy. Chyba na zawsze pozostanę fanką tuszu Colossal z Maybelline. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jaz z kolei nie używałam nigdy tuszu Mayballine- te ogromniaste flakoniki kojarzą mi się z Rimmel SCANDALEYES, który okazał się totalną klapą, stąd nie ciągnie mnie do tuszy Mayballine.

      Usuń
  2. znienawidziłam markę Bourjois, a wszystko przez podkład HM, mnie tusz nawet nie kusi i nie wydaje tyle kasy na tusze bo są lepsze a tańsze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eee... no nie ma się co obrażać na markę za jeden produkt ;) A jakie polecasz tańsze tusze?

      Usuń
    2. nie ma odwrotu obraza to obraza :p ja polecam tusz z Miyo Big Fat Lashes Smoky <3

      Usuń
    3. hehe :) lubiłam kiedyś MIYO Super Lash Mascara, więc spróbuję żółtka ;)

      Usuń
  3. Jestem właśnie po pierwszych próbach z tym tuszem, niestety muszę potwierdź opinię autorki, dosłownie mokry koszmar, próbowałam nawet ratować inną szczoteczka niestety tak skleil rzęsy i nie dało się nic więcej zrobić. Z braku czasu poszłam tak do pracy,w prawdziwe trzyma się świetnie i to chyba jedyna zaleta. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń