sobota, 4 lipca 2015

Odpowieniki kultowych odcieni z M.A.C- czyli Inglot i Kobo pod lupą

Cienie do powiek to mój największy konik. Uwielbiam kolory, różne tekstury i wykończenia, dlatego "chceijlista" nie ma końca pomimo wyrzutów sumienia, które wołają o pomstę do portfela ;)
Mimo to cieniowe zbiory cały czas rosną w siłę. Część kolekcji wypierają kosmetyki lepszej klasy, z którymi przyjemniej się pracuje, część to nowe nabytki z niższych półek ale o ciekawym wykończeniu, jeszcze inne to "zamienniki klasyki". Czy warto inwestować w drogie produkty selektywnych marek. Jakie są istotne różnice i czy kultowe odcienie są nie do zastąpienia?



Klasycznych hitów kosmetycznych wypromowanych dzięki mediom społecznościowym jest całe multum. Z każdą pozytywną recenzją rosną w siłę a ich status urasta do niezastąpionych. Czy jest tak faktycznie i czy warto pokusić się na wysoko półkowe produkty do makijażu. Otóż na pewno warto porównać je najpierw z tańszymi odpowiednikami i sprawdzić  czy nie są porównywalnie dobrej jakości i czy kultowe właściwości " oryginału" są faktycznie nie do zastąpienia.
W przypadku cieni do powiek sprawa jest o tyle skomplikowana, że nie chodzi tu tylko o odcień czy raczej wielowymiarowość koloru, ale również o trwałość, pigmentację, sposób aplikacji, łatwość rozcierania i łączenia z innymi, teksturę itd...



No i robi się ciekawie :) chociaż nie taki diabeł straszny. Grunt to wiedzieć czego oczekujemy od kosmetyku i kierować się swoimi własnymi kryteriami.

Jedną z najbardziej osławionych marek kosmetycznych jest znanym wszystkim dobrze M.A.C, a ich cienie do powiek cieszą się niegasnącym mianem kultowych głownie ze względu na ogromną paletę odcieni jakie mają w swojej ofercie, ale przede wszystkim różnorodności wykończeń i wielowymiarowości kolorów które w zależności od konta padania światła czy odcienia na jaki je nałożymy mają nieco inny charakter.

Każdy kto ktorchę interesuje się kolorówka słyszał z pewnością o takich kolorach jak Vanilla i Satin Taupe.
Jeszcze kilka lat temu były to kolory ciężko dostępne u innych marek. Dzisiaj znajdziemy wiele ich tańszych " odpowiedników". 

Dzisiaj kilka słów o ich naprawdę dobrych siostrzanych zamiennikach, na każdą kieszeń i dla wysublimowanych gustów profesjonalistów ;)

Moja klasyczna M.A.C'owska " piątka" to:
  • Satin Taupe
  • Vanilla
  • Club
  • Deep Truth
  • Pigment Vanilla

    • M.A.C Satin Taupe vs. INGLOT 402
    od lewej: M.A.C. Satin Taupe vs. Inglot 402
    M.A.C Satin Taupe -to wielowymiarowy odcień łączący w sobie brąz ze złotawą poświatą z szarą, i delikatnie fioletową nutą o metalicznym wykończeniu. Cień w zależności od otaczających kolorów eksponuje więcej fioletu lub więcej szarawego brązu. Nie ulega też wątpliwości, że przez ten odcień dość niejednoznacznie przebija się bordowy podton, ale dzięki wielu pigmentom odcień ten  jest neutralny i będzie pięknie poskreślał zarówno brązowe jak i zielone czy niebieskie oczy. Każdy typ urody wyciągnie z tego odcienia swój charakter i wybije na pierwszy plan jeden dominujący kolor. Stąd też Satin Taupe pomimo wielu podobnych odcieni spośród innych marek wciąż cieszy się niegasnącą popularnością. W kwestii pigmentacji nie mam absolutnie żadnych zastrzeżeń. Cień nakłada się i rozciera bardzo przyjemnie. Wspaniale łączy się z innymi cieniami i jednym pociągnięciem pędzla tworzy wielowymiarową mgiełkę na powiece. Trwałość bez zarzutu. Kosystencja zbita, dzięki czemu nie pyli i  nie osypuje się podczas nakładania.

    Cena: 53 zł (1, 5 g.)

    od góry: M.A.C. Satin Taupe vs. Inglot 402
    Inglot 402- to typów odcień taupe czyli brąz zgaszony szarością. W wyprasce obydwa cienie wyglądają niemal identycznie. Różnicę dostrzeżemy po nałożeniu na skórę. Jeszcze inny efekt uzyskujemy po roztarciu. Inglot 402 podobnie jak M.A.C Satin Taupe ma metaliczne wykończenie z lekka złotawą poświatą. Jest to jednak odcień lepiej definiowalny. Na pierwszy plan zdecydowanie wybija się chłodny brąz z nutą szarości o połyskującym wykończeniu. Bordo ani fioletu tu nie znajdziemy chociaż dla mniej wnikliwych kolor może wydawać się łudząco podobny. Podobnie jak w przypadku M.A.C pigmentacja wzorowa, struktura nieco bardziej wilgotna, świetnie aplikowana i utrzymująca się bez zarzutu cały dzień. Jeżeli nie interesują Was niuanse kolorystyczne Inglot 402 jest świetną alternatywą dla M.A.C Satin Taupe.

    Cena 10 zł (1,8 g.) obecnie okrągłe wypraski wycofano z produkcji.W sprzedaży dostępne są kwadratowe wkłady za 15 zł (2,5 g.)

    • M.A.C Vnilla vs. SENSIQUE Velvet Touch 



    M.A.C Vanilla- to drugi najbardziej osławiony kolor cieni od M.A.C. Swoją popularność zawdzięcza niezawodnej jakości i bardzo uniwersalnemu pięknemu odcieniowi, który de facto zawsze najszybciej kończy się w naszych zbiorach. Idealnie nadający się jako cień bazowy, do rozświetlania wewnętrznego kącika czy podkreślenia łuku brwiowego. Łączy w sobie ciepły pastelowy, bardzo delikatny róż z beżem dać na powiece vaniliową smugę koloru iskrzącą w bardzo nienachalny sposób tysiącami połyskujących drobinek. Struktura cienia jest również zbita dzięki czemu jest ona bardzo wydajny i nie osypuje się podczas aplikacji. Drobinki również nie migrują w niepożądane  miejsca, co jest ogromnym plusem.

    Cena: 53 zł (1, 5 g.)

    od góry Sensique Velvet Touch 117  vs. M.A.C Vanilla

    SENSIQUE Velvet Touch 117 -to genialny odpowiednik cienia Vanilla. Odcień jest nieco jaśniejszy i bardziej mleczny niż vaniliowy, ale śmiem twierdzić, że to lepszy brat bliźniak Vanilli.  Cenię go głównie za  bardziej zdecydowany, kryjący efekt. Cień już za po nałożeniu pierwszej warstwy pięknie neutralizuje zaczerwienie powieki,  rozświetla wewnętrzny kącik oka i bardzo dobrze wygląda pod łukiem brwiowym. Drobinki są nieco większe, ale również nie ma to nic wspólnego z osypującym się brokatem. Struktura cienia jest aksamitna i niezwykle przyjemna w aplikacji. Utrzymuje się w nienaruszonym stanie aż do zmycia makijażu.

    Cena: 6,50 ( 4 g.)


    Sensique Velvet Touch 117

    • M.A.C Club vs. t Inglot AMC Pure Pigment Eye Shadow 85                                                                                                                                           
    M.A.C Club- to wyjątkowy duo chromatyczny odcień zawierający w sobie kontrastowe odcienie pigmentów, które w zależności od koloru bazy intensyfikują jeden z z dwóch kolorów. Niesamowicie łatwo pracuje się z tym produktem. Przy pomocy jednego cienia możemy "w dwóch ruchach" wyczarować nieziemki wieczorowy makijaż, który będzie wyglądał jak dzieło sztuki. Wszystko to za sprawą gry światłą i koloru bazy. Odcień Club nałożony na ciemną bazę uwydatnia piękne butelkowe tony z połyskującą metaliczną taflą. Cień ten nałożony na jasną bazę uwydatnia brązowo miedziany odcień lekkko zielonkawymi refleksami. Można powiedzieć, że dzięki temu mechanizmowi cień sam rozciera granice między kolorami. Ponad to jak większość cieni z M.A.C jest niezwykle trwały i łatwy w aplikacji.

    Cena: 53 zł (1, 5 g.)



    Inglot AMC Pure Pigment Eye Shadow 85 - to sypki wariant tego samego mechanizmu. Podobnie jak M.A. C Club zawiera w sobie dwa pigmenty. Odcień jest niemalże identyczny. Pigment z Inglota daje jednak więcej błysku i możliwości alternatywnego wykorzystania ze względu na sypką formę. Niestety nie posiadam tego pigmentu, stąd nie wiem jak jest z jego trwałością, ale po dokładnym obejrzeniu produktu w salonie Inglot z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że to wyjątkowy odcień i idealny zastępca dla Club .Z wersji prasowanych cieni, swego czasu ogromną popularnością cieszył się C'Mon Chamleon z Catrice, który był również był duo chromem w dokładnie takiej samej kolorystyce. Niestety nigdy nie widziałam go w Naturze, Wniosek jest taki, że albo został wycofany, albo z prędkością światła znika z drogeryjnych półek.

    Cena: 33 zł (2 g.)

    Inglot Pure Pigment 85
    Catrice C'mon Chameleon


    •   M.A.C Deep Truth vs. Inglot 428

    od lewej: M.A.C Deep Truth vs. Inglot 428
     M.A.C Deep Truth-  to aksamitny, opalizujący głęboki granat, który przypomina mi błysk pawich piór. Jest to wyjątkowo głęboki i trójwymiarowy odcień nocy. Cień ma dość wilgotną strukturę i pomimo ciemnego odcienia nie osypuje się podczas aplikacji. Bazą dla tego koloru jest intensywny grafit przełamany opalizującą błękitną warstwą, która czyni ten produkt naprawdę wyjątkowym. Idealnie nadaje się do wieczorowego smoky lub delikatnego podkreślenia linii rzęs. Super współpracuje z Duraline z Inglota tworząc wodoodporne, lśniące kreski.

    Cena: 53 zł (1, 5 g.)

    od góry: M.A.C Deep Truth vs. Inglot 428

     Inglot 428- to łudząco podobny odcień jednak, bazą jest jaśniejsza grafitowa szarość. Produkt również mieni się błękitem, ale nie jest to tak eleganckie i spektakularne błyszczenie jak w przypadku M.A.C, który  zaaplikowany na mokro daje efekt "granatowej opalizującej na błękit folii". Inglot 485 to ciekawa alternatywa dla Deep Truth, ale jest to nieco zubożała wersja tego kultowego odcienia, która jednak nie ustępuje jakością. Cień po roztarciu daje po prostu inny, delikatniejszy efekt, który może mieć równie dobrze tyle samo zwolenników, co Deep Truth. Widać, że zamysł producenta był ten sam, a efekt oceńcie sami.

    Cena 10 zł (1,8 g.) obecnie okrągłe wypraski wycofano z produkcji.W sprzedaży dostępne są kwadratowe wkłady za 15 zł (2,5 g.)

    od góry: M.A.C Deep Truth vs. Inglot 428


    •  M.A.C Vanilla Pigment vs. Kobo Sea Shell


    M.A.C Vanilla Pigment- to najsłynniejszy odcień wśród sypkich cieni z M.A.C. Produkt jest bardzo drobno zmielony dając jednolitą złoto-bezową poświatę na powiece. Jest to produkt wielofunkcyjny. Możemy nim rozświetlać zarówno wewnętrzny kącik oka jak kości policzkowe, łuk Kupidyna czy obojczyki. Kolor wspaniale prezentuje się na opalonym ciele i jest wykończeniowym smaczkiem. Pięknie wygląda również zaaplikowany sam na powiekę ruchomą. Świetnie sprawdza się w makijażach ślubnych i wieczorowych.

    Cena: 96 zł ( 4,5 g.)lub 42 zł (2,5 g.)




    Kobo Sea Shell- to pastelowy, ciepły odcień morelowego złota. Odcień bardzo przypominający pigment Vanilla, ale z lekką nuta różu. Roztarty na powiece wydaje się być delikatniejszą mgiełką, ale uzyskujemy nim równie uroczy efekt. Nie jest to idealny odpowiednik Vanilii, ale z cała pewnością można je zaprezentować jako siostrzane odbicia tej samej koncepcji. W zależności od efektu jaki chcemy osiągnąć możemy obydwa te produkty aplikować na inny cień uzyskując bardzo szerokie spektrum wariacji kolorystycznych od pastelowego, rozmarzonego spojrzenia po drapieżny wieczorowy look. Na pewno warto je mieć w swoich zbiorach, tym bardziej, że od niedawna pojawił się "podróżny wariant" pigmentu Vanilla, który w dużo mniejszej pojemności jest w zupełności wystarczający.

    Cena: 9,99 ( 6 ml ok. 2 g.)

    od lewej: Kobo Sea Shell vs. M,A.C Vanilla

    Jak widać na zdjęciach cienie są bardzo do siebie zbliżone kolorystycznie i wszytko zależy od indywidualnych preferencji i kryteriów jakimi sie kierujecie wybierając dany produkt. Oryginał jest zawsze oryginałem, ale jeżeli bardzo podobny efekt można uzyskać stosując " x" razy tańszy produkt to można się zastanowić czy na pewno warto " przepłacać". Czasami takie eksperymenty kończą się rozczarowaniem, a czasami pełnym zadowoleniem z tańszego odpowiednika i poczuciem "ulgi portfela".
    Pary jakie Wam zaprezentowałam są godne uwagi i warte przemyślenia. Produkty są do siebie bardzo zbliżone kolorystycznie i jakościowo i jedynie subtelności mogą przeważyć o wyborze oryginału odcieni
    a lub jego odpowiednika. Cieszę się, że mam możliwość posiadania i jednych i drugich bo daje to szersze spektrum możliwości w działaniu, bo istotne jest "niewidoczne dla oka " ;)

    A Wy co sądzicie o zaprezentowanych parach? Może znacie inne odpowiedniki cieni z M.A.C godne polecenia?

    Czekam na Wasze opinie!

    Dzięki za odwiedziny!

    Do zobaczenia za tydzień.

    Nutella

    4 komentarze:

    1. Nigdy nie miałam cieni MAC. Mam mnóstwo wysokopółkowych cieni, upodobałam sobie swego czasu szczególnie te od Estee Lauder. Ale niedawno odkryłam też inne, tanie, a nawet bardzo tanie cienie które świetnie spełniają wszystkie moje wymagania :)

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Co polecasz z niskopółkowych ?:)

        Usuń
    2. Produktów MAC nie znam, za to kobo uwielbiam ;)

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Ja co do Kobo mam mieszane uczucia, ale kilka produktów maą super. Np. pigmenty i pudry do konturowania :)

        Usuń