wtorek, 21 lipca 2015

Trudna miłość czyli # URBAN DECAY NAKED 3

Od kiedy Urban Decay wypuściło swoje  nowe dziecko -paletę NAKED 3 internet zawrzał. Wszyscy chcieli wiedzieć o niej wszystko, tym bardziej, że NAKED 1 i 2 były totalnymi hitami sprzedaży. W Polsce produkty Urban Decay są dostępne stacjonarnie już od jakiegoś czasu, a mimo to paleta NAKED3 jest ciągle wyprzedana. Czy faktycznie jest warta swojej ceny postanowiłam przekonać się na własnej skórze.





Urban Decay to marka słynąca ze świetnej jakości kosmetyków kolorowych. Największą sławę przyniosły jej baza pod cienie oraz paleta NAKED, która biła rekordy popularności wśród amerykańskich kosmetykoholików. Kolejna wersja tego produktu czyli NAKED2 pobiła sprzedaż swojej poprzedniczki na głowę. Marka zrezygnowała  z pluszowego, niepraktycznego opakowania na rzecz solidnej metalowej kasetki i lepiej skomponowanej kolorystycznie palety 12 odcieni. Niektórzy recenzenci zwracali uwagę na zbyt chłodną kolorystykę i małą ilość matowych cieni transferowych. Kiedy kosmetyczny świat oszalał na punkcie nowej kolorystyki " rose gold", Urban Decay wypuściło długo oczekiwaną paletę NAKED3

  •  URBAN DECAY NAKED 3

Urban Decay Naked 3 to paleta 12 cieni skomponowanych w naturalnych odcieniach brązów z różowo-fioletową bazą. Kolorystyka jest bardzo uniwersalna i zdecydowanie odcina się od swoich poprzedniczek. 
Dominują tu patelowe beże, róże i brązy przełamane fioletem. W opakowaniu cienie prezentują się romantycznie i delikatnie. Zachwycają przemyślanym doborem odcieni i lśniącą, elegancką strukturą. Luksusowe, metalowe opakowanie potęguje potrzebę sięgnięcia po portfel, mimo dość wysokiej ceny. W skład palety wchodzą cienie matowe, satynowe, o metalicznym wykończeniu oraz dwa cienie z brokatowymi drobinkami.



Poniżej charakterystyka kolorów:




  •  strange - bardzo jasny mleczny róż, idealny do rozświetlania kącika, łuku brwiowego oraz nakładania na całą powiekę; Odpowiednik: Inglot 352
  • dust - sprasowany pigment-jasny róż z ogromną ilością mieniących się srebrnych drobinek; cień bardzo się osypuje, ale świetnie współpracuje z Duraline od Inglot. Odpowiednik:
    Inglot 142
  • burnout -  jasny róż, nieco ciemniejszy od dust i o wiele delikatniej mieniący się w świetle, lekko przełamany brzoskwinią; Odpowiednik: Inglot 397
  • limit - jasny matowy róż, nieco przybrudzony, świetnie wygląda nałożony  na całą powiekę w makijażu dziennym;
  • buzz -  intensywny chłodny róż ze srebrnymi drobinkami, ciemniejsza i bardziej fioletowawa wersja Burnout. Odpowiednik: Inglot 397;

  • trick - piękny miedziany odcień, świetnie sprawdza się zarówno w makijażu dziennym jak i wieczorowym; Odpowiednik: Inglot 135
  • nooner - róż przełamany brązem, idealny do cieniowania załamania i podkreślania dolnej powieki, świetny jako kolor transferowy;
  • liar - satynowy jasny brąz  przełamany fioletem, idealny do cieniowania zewnętrznego kącika i na całą powiekę w makijażu wieczorowym;
  • factory - ciemniejszy brąz ze złotymi drobinkami o lekko różowych tonach

  • mugshot - bardzo typowy taupe. Odpowienik  Inglot 402
  • darkside -zdecydowanie jeden z moich ulubionych. ciemny brąz z szarymi tonami, satynowy taupe –  ciemniejszy niż poprzednicy, naprawdę intrygujący kolor, daje odpocząć od różu i wspaniale uzupełnia całą paletę.
  • blackheart - ciemnoczekoladowy brąz z czerwono-miedzianymi drobinkami i śliwką w tle, bardzo unikatowy odcień.






Jak widać kolorystyka jest dość uniwersalna w kierunku ciepłej i zachęca do zakupu szczególnie pod kątem makijaży ślubnych. Niestety oprócz dobrej kompozycji trzeba się jej "nauczyć".




W skrócie:

Na plus:
  • Świetna paleta " dla leniwych" ;) W bardzo szybki sposób przy użyciu jednego odcienia można stworzyć efektowny makijaż
  • Na powiece prezentują się " na bogato"
  • Najbardziej efektowny makijaż uzyskamy tą paletą używając maksymalnie 3 kolorów.: bazowy+transferowy w załamaniu powieki+ rozświetlenie wewnętrznego kącika
  • Świetna dla niebieskich i zielonych oczu
  •  Satynowe cienie bardzo wydajne  
  • Więcej niż w poprzedniej wersji bardzo przydatnych, dobrze skomponowanych matów.
  • Świetne uzupełnienie dla NAKED2. Posiadając te dwie palety wykonamy każdy makijaż ślubny i wieczorowy w stylu glamour.
  • Bardzo dobra pigmentacja
  • Ciekawe struktury cieni ( miękkie maty, satynowe metaliki, maty z drobinkami)
 Na minus:
  • Cienie są miękkie i w zbyt dużej ilości nabierają się na pędzel
  • Nie lubią się z pędzlami z naturalnego włosia
  • Cienie bardzo pylą. Należy bardzo ostrożnie aplikować je na powieki aby uniknąć katastrofy pod okiem. 
  • Kolory są stonowane, ale zbyt podobne do siebie. 
  • Paleta nie daje dużego pola manewru
  • Cienie dobrze się rozcierają, ale połączone ze sobą w kilku wariantach kolorystycznych bardzo często zlewają się ze sobą tworząc wciąż "ten sam makijaż."
  • Matowe cienie mało wydajne

 Reasumując:


Paletę NAKED3 albo się kocha albo się nienawidzi. Na pewno nie jest to paleta dla każdego. 


  • Jeżeli lubisz kolorystykę " rose gold" i masz niebieskie lub zielone oczy i szukasz uniwersalnej palety- może to być strzał w dziesiątkę;
  • Jeżeli masz zaczerwienienia na twarzy lub powiekach- ta kolorystyka może potęgować efekt zmęczenia;
  • Jeżeli szukasz kompaktowej i trwałej palety ślubnej, a nie masz czasu na komponowanie własnego zestawu-NAKED3 Cię nie zawiedzie.
  • Jeżeli jesteś początkującym makijażystą, musisz uzbroić się w cierpliwość, albo pracować bardzo uważnie, bo NAKED3 lubi lądować pod okiem lub siać brokat po policzkach.

  • Jeżeli jesteś typową: wiosną lub jesienią- to kolory dla Ciebie;

  • Jeżeli jesteś typową : zimą lub latem- sięgnij po NAKED 2;
źródło: noellesfavoritethings.com


Wybór należy do Was:)

Sugeruję kilka razy "pomacać" cienie w Sephorze i zastanowić się czy aby na pewno ta konkretna paleta jest wam niezbędna ;)


Dzięki za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeżeli zostaniesz tu na stałe :)

Do następnego!

Nutella

9 komentarzy:

  1. Świetna recenzja! ♥ Chcę kupić sobie wreszcie porządną paletę cieni i zastanawiam się nad dwoma firmami - właśnie Urban Decay i The Balm (Nude Dude lub Nude Tude) i cały czas nie wiem... Jeśli UD to raczej Naked 3, jest piękna! Mam prawie czarne oczy ale uwielbiam dodatek różu w makijażu ♥ :)
    Bardzo się cieszę że do Ciebie trafiłam, dołączam do obserwatorów i chętnie poczytam Twoje nowe posty ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie miałam nigdy cieni The Balm, ale " macałam" je w Douglasie i naprawdę robią wrażenie. Naked 3 jest bardzo uniwersalna zarówno na co dzień jak i na wielkie wyjścia. Wyczarujesz nią piękne makijaże:) Dzięki za dołączenie do grona Czytelników- to dla mnie za każdym razem ogromna radość :)

      Usuń
  2. Jeju odcienie są boskie , też się bardzo cieszę , że tutaj trafiłam zależało mi na tym bardzo bo wśród znajomych nie mam za wielkiego poparcia wszyscy tylko krytykują moje pomysły więc morze stad coś wyniosę ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie patrz na to co mówią inni. Rób swoje i idź za głosem serca :)

      Usuń
  3. Bardzo dobra recenzja. Ja wybrałam paletę Naked 2 i jest ona moim kosmetycznym hitem. Na moim blogu możecie zobaczyć za co ją uwielbiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naked 2 jest wyjątkowa. To najlepsza z palet UD.

      Usuń
  4. Bardzo dobra recenzja. Ja wybrałam paletę Naked 2 i jest ona moim kosmetycznym hitem. Na moim blogu możecie zobaczyć za co ją uwielbiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo dobra recenzja. Ja wybrałam paletę Naked 2 i jest ona moim kosmetycznym hitem. Na moim blogu możecie zobaczyć za co ją uwielbiam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Hej ;)Szukam odpowiednika dla koloru nooner! Szkoda, że tutaj nie znalazłam. Gdybyś kiedyś znalazła, dopisz aktualizację. Naked 3 nigdy nie miałam, tylko zamiennik z MUR... Jednak zakochałam się w tym różo-brązie. Chciałabym nawet sam ten cień kupić, bo w MURze już mam wielką dzirę;) Pozdrawiam serdecznie
    Parzymięska

    OdpowiedzUsuń