niedziela, 22 listopada 2015

ODROBINA LUKSUSU # RÓŻ CHANEL Joues Contraste 82 REFLEX

Róż to taki kosmetyk, który potrafi zdziałać cuda. Odmieni każdy makijaż, odejmie lat, doda nam zdrowego blasku i pozwoli czuć się naprawdę kobieco. W wielu kosmetyczkach róże są nie bez powodu jedynym poza tuszem do rzęs kolorowym kosmetykiem. Dlaczego? Bo w różu zawiera się całą magia makijażu. Nawet najbardziej wyrafinowany makijaż oka nie doda tyle uroku, co dobrze dobrany róż. A skoro to kosmetyk upiększający "pierwszej potrzeby" warto sięgną do klasyki.





Zanim pojawiły się wysublimowane gusta i nowe, zaawansowane techniki w makijażu, od zarania dziejów kobiety podkreślały trzy zasadnicze walory swojej twarzy: oczy, policzki i usta. Jeżeli spojrzymy na najnowsze trendy możemy zauważyć, że rok rocznie trendresserzy jak i największe domy mody powracają do naturalnego, świeżego i promiennego makijażu. Delikatnie podkreślone oczy, usta przeciągnięte błyszczykiem i dziewczęcy rumieniec na policzku. Makijaż typu no-makeup króluje na wybiegach już od wielu lat, bo to co naturalne niesie ze sobą prawdziwe piękno, a aby je podkreślić warto sięgnąć po "zaczarowane pudełeczko".



O różach rozpisywałam się już wielokrotnie. Kiedyś sama nie byłam do nich przekonana. Miałam wrażenie, że jakiego bym nie użyła odcienia, za każdym razem wyglądam jak " Wańka-Wstańka" z czerwonymi polikami odrysowanymi od szklanki. Z czasem nauczyłam się prawidłowo aplikować róż i rozkochałam się w nim do tego stopnia, że czasami bywa on jednym kosmetykiem kolorowym jaki stosuje np.latem.

Pierwszym różem jakiego używałam był duet z Flormar P115. Koralowy odcień na pół dzielony z fantastycznym chłodnym brązerem, który w owym czasie był jedynym pudrem konturującym w szarawej kolorystyce. Wspaniały kosmetyk! Tyle tylko, że zużywałam zawsze tylko połówkę z brązerem. Żal mi było wyrzucać róż przy zakupie kolejnego opakowania, więc zaczynałam powoli go używać. Kolor jest bardzo uniwersalny (do tej pory mój ulubiony). Polubiłam tą zabawę i postanowiłam rozejrzeć się bardziej. Kupiłam  więc długo konsultowany, pierwszy róż Bourjois no i...popłynęłam. Dzisiaj nie wyobrażam sobie makijażu bez tego kosmetyku i zachęcam wszystkie z Was do rozpoczęcia tej fascynującej przygody z jakimś bezpiecznym, najlepiej brzoskwiniowatym kolorem :) zobaczycie, że jest to kosmetyk magiczny, odejmujący lat, zmiękczający rysy i dodający" życia" zmęczonej cerze.

Co wybrać? Jeżeli zaczynacie swoją przygodę z różem, polecam wypróbować coś z tańszej półki takiej jak Bell, Wibo czy Lovely-dostępne w każdej drogerii, fajne, trwałe i tanie ( do 10 zł ) Jeżeli szukacie czegoś " na lata" moim absolutnym ulubieńcem jest Bourjois. ( 30-50 zł ) Moim kolejnym krokiem miały być róże z M.A.C ( na co przyjdzie czas ;P) , ale postanowiłam uderzyć w "wysokie C" i zaszalałam. Przedstawiam Wam moje największe cacuszko w zbiorach:

  • CHANEL Joues Contraste 82 REFLEX

 Róży Chanel chyba nie trzeba nikomu przedstawiać. Marka słynie z nich od zarania dziejów. Niektórzy twierdzą, że to najlepsze róże na świecie. Są wyjątkowo trwałe, o wspaniałej gamie kolorystycznej  urzekającym, różanym zapachu. O jego walorach mogłam przekonać się na własnej skórze. Miałam też okazję zmierzyć się z kolejną anegdotą o rzekomym powiązaniu pomiędzy różami Bourjois i Chanel, które mają być posnąć produkowane w tych samych fabrykach.



Ile jest w tym prawdy i jakie są moje wrażenia?

Róż Chanel to bez wątpienia produkt luksusowy. Jakość wykonania samego opakowania jest najwyższej klasy. Wszystkie elementy są idealnie spasowane. Czarne, eleganckie i proste opakowanie mówi samo za siebie. Atłasowe etui i prosta, czysta forma ciesząca oko ( portfel mniej) jest obiektem pożądania kobiet na całym świecie. Wydać na róż ponad 200 zl? Dla niektórych może być to posunięcie godne najniższych instynktów, jednakże dla prawdziwego pasjonaty makijażu to jak lektura obowiązkowa i ukłon w kierunku moich Klientek, którym chcę zapewnić najwyższą jakość usług. 



Róże Chanel słyną nie tylko swoją marką, ale przede wszytskim jakością. Są to produkty wypiekane, dzięki czemu producent uzyskał niesłychaną wydajność. Odcienie proponowane w standardowej kolekcji są bardzo uniwersalne i jak każda z Pań znajdzie wśród nich coś dla siebie. Róże Chanel słyną z bezproblemowej aplikacji i wieloletniej przydatności. Mają również bardzo przyjemny, ekskluzywny różany zapach.



Swój odcień wybrałam trochę spontanicznie, ale tak jak już kiedyś pisałam, każdy odcień różu odpowiednio zaaplikowany doda nam uroku. Kierując się tą zasadą wybrałam kolor, którego nie posiadałam jeszcze wśród wszystkich pozostałych róży. Ponieważ od dawna kusił mnie Bourjois Ambre D'Or postanowiłam, że wybiorę podobny odcień bursztynowo-brzoskwiniowego złota.


Róż  pięknie komponuje się z jesiennymi makijażami. Dodaje skórze życia i rozświetla cerę. Odcień  REFLEX pieknie podkreśli urodę Pań o kasztanowych i rudych włosach. Pomimo mojej typowo "zimowej" karnacji spisuje się świetnie w makijażach nude i w zestawie z brzoskwiniowymi pomadkami. To odcień pięknie ożywiający zmęczoną, ziemistą cerę. Świetna sprawa dla cery dojrzałej. Złote drobinki dodają świeżości i nie mają nic wspólnego z brokatem.



Odcień Reflex pomimo ciepłej tonacji, odpowiednio zaaplikowany jest bardzo uniwersalny. Dodaje twarzy trójwymiarowości. Rozświetla kości policzkowe i odejmuje lat. Nie jest to jednak rodzaj dziecięcego rumieńca, a coś w rodzaju dojrzałej brzoskwinki ;-)



Fajny. Zobaczcie sami. :)






Jeżeli chodzi o trwałość- nie ma sobie równych, chociaż równie pozytywnie oceniam róże Bourjois, które znam bardzo dobrze. Jestem w stanie uwierzyć , że róże Bourjois są tańszą linią Chanel, bo jakość jest porównywalna o ile nie identyczna. Zapach jest zupełnie inny, ale ma podobny charakter. Ja zdecydowanie wolę zapach róży Bourjois, który jest wisienką na torcie.





Ponieważ nie posiadam różu Bourjois w kolorze Ambre d'Or przedstawiam Wam porównanie tych dwóch odcieni znalezione w internecie na blogu /kosmetista.ru/


od góry: Chanel vs. Bourjois




Reasumując:

Róż Chanel to produkt na który zasługuje każda kobieta. To kwintesencja jakości i klasy. Produkt niezawodny, niebywale trwały, wydajny i przyjemny w aplikacji. Uważam jednak, że równie doskonałe są róże Bourjois. To zdecydowanie najlepsze róże z jakimi do tej pory miałam okazję pracować. Wybór kolorów jest ogromny, a jakość w niczym nie ustępuje różom Chanel.



Jestem przekonana, że gdyby róże Bourjois zaaplikować do Chanelowskiego pudełka można by je spokojnie pomylić z Chanel ( za wyjątkiem zapachu).

Cieszę się, że miałam możliwość poznania bliżej tej niegasnącej gwiazdy jaką są róże Chanel. Z czystym sercem polecam każdemu, kto może sobie pozwolić na wydatek tego rzędu.



Róże Chanel to klasa sama w sobie.

Plusy:

-trwałość
-aplikacja
-wydajność
-kolorystyka

Minusy:

-Cena (175-250 zł)

A czy Wy mieliście okazję  przetestować na własnej skórze róże Chanel? Które kolory lubicie najbardziej. Wrzućcie koniecznie jakieś zdjęcia!

Dzięki  za poświęcony czas:)

Do następnego!

Nutella


4 komentarze:

  1. Mam mnóstwo różów, ale tego jeszcze nie miałam. Wygląda bardzo elegancko, jest piękny!

    OdpowiedzUsuń
  2. Wygląda świetnie, chciałabym taki kolor cieni do powiek. Cena niestety nie mogę sobie pozwolić na taki wydatek, prędzej zakupię Bourjois.

    OdpowiedzUsuń
  3. Na Bourjois na pewno się nie zawiedziesz, a jeżeli chodzi o podobny cień do powiek polecam Kobo- Rose Gold

    OdpowiedzUsuń