niedziela, 14 lutego 2016

Magiczne muśnięcie wiosny # M.A.C Petal Powder

Od kiedy w moje ręce wpadł pierwszy róż czyli Flormar P115-koralowo-brązujący duet moje spojrzenie na makiijaż diametralnie się zmieniło. Okazuje się, że pomimo utrafienia 6-tki w totka ( bo znalezienie różu idealnego za pierwszym podejściem graniczy z wygraną w kumulacji Lotto) rozpoczęłąm "różoholiczne" poszukiwania kolejnych fascynujących odcieni, które diametralnie zmieniają odbiór danego makijażu. Moimi zdecydowanymi ulubieńcamiróże Bourjois, ale ze względu na ich "niewykańczalność" szukałam nowych formuł z którymi pracuje się szybciej, ale dają równie trójwymiarowe efekty. Kolejnym strzałem prosto w serce był róż The Balm Hot Mama, ale nie byłabym sobą, gdybym nie wypróbowała tego segmentu kolorówki od M.A.C. Z racji dosyć sporej ilości róży i zważywszy na ich bardzo żmudne tempo zużycia obiecałam sobie nie pakować się w kolejne wyrzuty sumienia. Jednakowoż...nie wytrzymałam pochylając się w salonie M.A.C nad różem Petal Powder.

 tło do prezentacji produktów: Magazyn Make Up Trendy nr 4/2015 praca: p. Moniki Kiernickiej


Boom! Head Shot! Petal Powder zbił mnie z nóg do tego stopnia, że pomimo iż pojawiłam się w salonie z zamiarem przetestowania zupełnie innego koloru wyszłam ze sklepu z...obydwoma :P Auć...


  • M.A.C Petale Powder 
(3,5 g cena 113 zł)

Od producenta: " Wypiekane minerały zmielone na drobny puder zapewniają wyjątkowo lekką i prostą aplikację. Kolor nakładany delikatnie, warstwa po warstwie, nie daje efektu ciężkiego krycia. Podkreśla kości policzkowe świetlistym, perłowym połyskiem."




 To róż wypiekany ( o losie!-nie do zużycia) o przepięknym chłodnym odcieniu różu złamanego koralem z dużą ilością złotego blasku. 

Jak wiecie w moim kufrze jest już kilka róży w odcieniu Rose-Gold, kóry bardzo lubię. Uważam również, że jest to typ wykończenia, który nadaje cerze wyjątkowego uroku. M.A.C Petale Powder mogłabym porównać do Bourjois 35 Rose d'Or ale daje on jednak nieco inny efekt. Bazowy odcień jest nieco głębszy, bardziej nasycony, wpadający nieco w " Lilias' d'Or" Ogromną zaletą tego różu jest złote, aksamitne wykończenie, które pomimo dość dużego blasku nie jest niczym nachalnym, brokatowym czy zbyt "gruboziarnistym" jak np. w przypadku rozświetlacza z The Balm Mary-Lou Manizer, który należy aplikować w zdawkowych ilościach. W przeciwnym wypadku efekt będzie zbyt nachalny, "tłusty" i ciężki.





 W przypadku róży Petale Powder blask jest widoczny ale zdecydowanie bardziej miękki. Niestety z racji wykończenia "frost" Panie z niedoskonałościami cery takimi jak nierównomierna struktura skóry, bardzo widoczne pory czy wypryski powinny aplikować ten róż ostrożnie, ponieważ każdy rodzaj rożświetlenia zmienionej strukturalnie skóry uwypukli nasze niedoskonałości. Nie mniej jednak róż polecam wszystkim Paniom, które chcą poczuć się wyjątkowo kobieco. Petale Powder jest na tyle "bogatym" efektem wizualnym, że dobrze wytuszowane rzęsy i ujednolicona cera będą wystarczającym tłem dla tego kosmetyku, chociaż w makijażach wieczorowych również znajdzie on znakomite zastosowanie.



Pomimo wypiekanej formuły róż aplikuje się doskonale. Szybko nabiera się na pędzel i idealnie i równomiernie rozprowadza. To co jest jego niebywałym atutem to właśnie łatwość aplikacji. Jest to róz, który możemy nakładać z zamkniętymi oczami.  Intensywność można budować, a o trwałości nie muszę tu chyba wspominać.


 Jeżeli więc szukacie różu, którym nie zrobicie sobie plam, będzie wydajny, znakomity jakościowo i "sam będzie nakładał się na policzki"- polecam wypiekane róże M.A.C 







Już wkrótce kilka słów o jego bracie,"Warm Soul", który może dla wielu z Was okazać się różem idealnym :-)

A tak róż Petal Powder prezentuje się na twarzy.



Jeżeli lubicie róże tak samo jak ja napiszcie, które z nich są Waszymi ulubieńcami, a jeżeli macie w swojej kolekcje inne odcienie róży M.A.C koniecznie napiszcie mi czego mam NIE testować, coby ustrzec mój budżet przed armagedonem...;-)




Dzięki!

See ya!

Nutella


14 komentarzy:

  1. róż bardzo mi się podoba, delikatnie muska cerę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cudeńko :) nic nachalnego a dodaje tyle uroku.

      Usuń
  2. A mnie zaciekawiła ta szminka obok. Ona też ma taki złoty połysk? Co to za odcień? :)

    OdpowiedzUsuń
  3. To szminka M.A.C w kolorze Fabby :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. śliczny ten róż, podobny do Narsowego Orgazmu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie miałam nigdy Narsa ale z moich obserwacji wynika, że to dupe

      Usuń
  5. czy róż jest dostępny w MAC w PL? Jakos nie moge go namierzyć na stronce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, jest stacjonarnie w regularnej sprzedaży w Polsce.

      Usuń
  6. Daje zniewalający efekt na policzkach, przepiękny kolor :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem w nim absolutnie zakochana! Nawet mój ulubieniec z Bourjois Rose d'Ore poszedł w odstawkę :-)

      Usuń
  7. Róż, prezentuje się pięknie, zdjęcia też są wspaniałe. Zostaję i zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dziękuję! Cieszę się, że zdjęcia Ci się podobają. Dużo serca w nie wkładam więc motywacja rośnie w siłę :) Do zobaczenia!

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo ładnie wygląda! Kosmetyki mac są mega wydajne. Miałam róż, który przy codziennym katowaniu przez dwa i pół roku dopiero dotknął dna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż się boję czy uda mi się kiedyś zużyć moje zbiory :( to mnie zawsze napawa lekkim stresikiem i wyrzutami sumienia :(

      Usuń