piątek, 24 czerwca 2016

Odrobina luksusu # Guerlain Meteorites

Są takie kosmetyki, o których marzą pokolenia. Ponadczasowe klasyki, niezatapialne, będące perełką danej marki. Do takich gwiazd bez wątpienia należą Meteoryty Guerlain, które przysporzyły marce ogromną popularność wśród ekskluzywnych producentów mazidełek dla kobiet. Meteoryty od lat cieszą się dobrą sławą, chociaż opinie na ich temat są totalnie skrajnie. Jedni je kochają za niepowtarzalny efekt jaki dają na skórze- inni zaś krytykują za kompletny brak jakiegokolwiek spektakularnego skutku ich stosowania. Szukając pudru na lato postanowiłam złapać byka za rogi i skonfrontować się z tą wielką legendą.





Meteoryty to chyba najpopularniejszy kosmetyk marki Guerlain. Zachwyty nad kolorowymi perłami nie gasną, ale pojawia się też bardzo dużo skrajnie negatywnych opinii, które wyraźnie nazywają je przereklamowanym bublem. Skąd wynikają tak skrajne emocje na temat tego pożądanego przez kobiety na całym świecie kosmetyku-gadżetu?






Otóż piękne opakowanie, ekskluzywny zapach i urocza forma produktu kuszą niemiłosiernie. Każda z nas chciałaby mieć na swojej toaletce to małe misterne cacuszko, które wzbudzi zachwyt  ( i zazdrość) wszystkich koleżanek, a u nas wywoła falę endorfin po otwarciu paczki od kuriera ( tak-zdecydowanie nie polecam kupowania Meteorytów w drogeriach na S i na D -ponieważ marże mają zatrważające) Więc co robimy? Najpierw docieramy do końca internetu w poszukiwaniu wszelkich możliwych opinii i zdjęć produktu, czasami udamy się do jednej z ekskluzywnych drogerii żeby owo cacko pomacać, a potem ( bardzo często) kupujemy bez względu na wątpliwości. W końcu znaczna większość użytkowniczek nie może się mylić. Cóż-i tak i nie, ale grunt to mieć świadomość czym NIE są Meteoryty.



  • NIE są rozświetlaczem
Owszem można ten produkt stosować punktowo na kości policzkowe, łuk kupidyna czy inne newralgiczne partie twarzy, ale nie możemy oczekiwać, że dadzą one taki efekt jak produktu stricte do tego przeznaczone. Niektóre Panie stosują Meteoryty właśnie w ten sposób, ale z założenia oczekując bardzo delikatnego, naturalnego, prawie niewidocznego efektu.

  • NIE są pudrem matującym
Jeżeli mamy cerę tłustą lub mieszaną nie oczekujmy, że ten produkt utrwali makijaż na cały dzień. Fakt- jest on przeznaczony do nakładania na całą twarz, ale ponieważ ma zbitą strukturę ciężko nałożyć go taką ilość aby jego pudrowość zmatowiła podkład. Aby tak się stało musimy nałożyć kilka warstw pudru, który zacznie w tym momencie wyglądać bardzo nienaturalnie, a dzięki rozświetlającym drobinkom zaczniemy wyglądać jak bombka. Skóra sucha lubi Meteoryty dłużej niż w przypadku tłustej czy mieszanej, ale główna zasada to : " less is more"

  • NIE są pudrem kryjącym ani transparentnym

Meteoryty nie pozostawiają na skórze koloru, ale jeżeli jesteśmy Królowymi Śniegu warto pokusić się o najjaśniejszy odcień. Puder ten nie daje krycia- pokrywa skórę delikatną rozświetlającą mgiełką, która w niewidzialny sposób ( niektórzy właśnie z tego powodu nazywają go bublem) upiększa twarz w taki sposób, jaki ciężko jest osiągnąć innymi produktami. 




Na czym więc polega fenomen tego niewidzialnego efektu?

Jesteśmy przyzwyczajeni do bardzo kryjących, ciężkich makijaży, które sprawiają, że mamy nową- lepszą skórę. Czy jest ona faktycznie lepsza skoro jej nie widać, bo przykrywamy ją dziesięcioma warstwami makijażu? Każda skóra jest inna. Niektóre z nas faktycznie potrzebują dużego krycia ze względu na pewne defekty skóry, jednak nie oszukujmy się- tendencja jest taka żeby makijaż było widać i żeby całkowicie nas zmieniał. Instagramowe trendy wołają o pomstę do nieba. Tafla błysku na czubku nosa i kościach policzkowych wygląda tandetnie i wulgarnie. ( pomijam kolejny hit- brwi odrysowane od szklanki-ciemniejsze trzy tony od włosów) Osobiście nie takiego rozświetlenia w makijażu oczekuje. Im jestem starsza-tym coraz bardziej dociera do mnie, że makijaż ma podkręcić nasze naturalne walory. W makijażu mamy być cały czas sobą, mamy wyglądać naturalnie-ale lepiej to znaczy bardziej świeżo, promiennie, młodziej. I to własnie dają Meteoryty. Pokrywają skórę rozświetlającą mgiełką, która dodaje naszej skórze witalności.








Szczególnie dobrze Meteoryty sprawują się z lekkimi, nawilżającymi podkładami. Latem idelanie dopełniają makijaż.  Najlepiej nakładać je pędzlem kabuki lub flat topem wklepując raz koło razu a na koniec omieść tym samym pędzlem całą twarz żeby zebrać ewentualny nadmiar. Cera jest delikatnie zmatowiona, zrównoważona, ale nie mamy poczucia nadmiernego obciążenia skóry szczególnie w upalne dni. Oczywiście-świecenia nie unikniemy, ale przynajmniej puder nie będzie złaził plackami, wałkował się czy ważył. Do tego bibułki matujące w garść i kipimy życiem bez zbędnych pudrowych warstw :)

A teraz kilka suchych faktów:

Meteoryty to puder wykończeniowy, który oczywiście można stosować na wiele sposobówale mając świadomość do czego z założenia jest przeznaczony ( czyli nie strzelać focha, że jako rozświetlacz lepiej wypada Mary Lou Manizer- The Balm)

Puder zbity jest w kulki, które mają różny poziom twardości i całkiem nieźle pylą. Po zanurzeniu pędzla w opakowaniu spora ilość produktu na nim zostaje. Niedawno Meteoryty przeszły lifting zarówno opakowania, formuły jak i wagi produktu- ponąć na niekorzyść pod każdym względem. Niestety nie mam porównania ze starą wersją. 

Kulki są w kilku pastelowych odcieniach i każdy z nich ma według producenta inną funkcję.

Meteorites nr 02 Clair


  • Biały –  rozświetla (dosyć brokatowa i bardzo krucha kulka)
  • Żółty- kolor niewidoczny i neutralny. Jego funkcją jest też niwelowanie zaczerwienień.
  • Różowy- odmładza twarz i dodaje świeżości makijażowi.
  • Zielony. -niweluje widoczność zaczerwienień, szczególnie przydatny dla cery naczynkowej.
  • Lawendowy-ochładza odcień skóry, niweluje niedoskonałości, nadaje świeżego wyglądu.
Fakt-kilka pigmentów o różnych barwach odbijając światło optycznie wygładza cerę i zmiękcza rysy. Faktem jest też genialny zabieg marketingowy w postaci stworzenia niepowtarzalnej formy jakimi są perełki o cukierkowych kolorach, którym ciężko się oprzeć :)

Wracając do sedna- zachęcam do zmiany podejścia do makijażu w kontekście dużego krycia, ultra matu czy odcinającej się tafli błysku na policzkach ( oraz brwi na pół twarzy) 


Meteoryty w to nowe spojrzenie na make up wpisują się idealnie. Mogą być zbędnym gadżetem dla osób oczekujących spektakularnego efektu krycia, matowienia czy rozświetlenia. Kuleczki dają delikatny efekt, ale przyjemność ze świadomego użytkowania jest nieoceniona.

Jeżeli wiemy co w makijażu lubimy oraz jakiego efektu oczekujemy- na pewno podejmiemy dobrą decyzję.






Ja zdecydowanie kupię je ponownie, bo żaden inny puder nie jest tak bezpieczny i przyjemny w stosowaniu, a efekt jaki daje bardzo mnie satysfakcjonuje.

Less is more ;-)

A Wy co sądzicie o perełkach?

Dzięki za odwiedziny:)

Nutella

3 komentarze:

  1. Thx za opis, trafiłaś samo sendo. Kiedyś byłam szczęśliwa posiadaczką meteorytów i fakt, nie byłam z nich zbyt zadowolona ( im człowiek młodszy tym większego szoku na twarzy oczekuje) niestety, z wiekiem (co dokładnie opisujesz)chce delikatności i subtelności.
    Takie właśnie są meteorki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że podzielasz moje zdanie :) To jest totalny paradoks, że mając piękną, młodą cerę maskujemy się na 200%, a wraz z wiekiem chcemy dopiero pokazać swoje prawdziwe oblicze :)

      Usuń
  2. Mam je na liście, marzą mi się od lat :)

    OdpowiedzUsuń